Cast away – poza światem – reż. Robert Zemeckis

Każdy zna schemat samotnego rozbitka na bezludnej wyspie, który tam nauczył się żyć. Tutaj mamy do czynienia z uwspółcześnioną wersją. Tom Hanks lecąc samolotem nad Atlantykiem jako jedyny przeżył jego awarię. Trafia na niewielką wyspę, jak się po czasie okazuje – bezludną. Z każdym dniem tracąc nadzieję na przyjście pomocy, organizuje sobie życie na nowo, samotnie. Mijają cztery lata, a on ciągle na wyspie… Robinson Cruzoe naszych czasów. Zemeckis ożywił sprawdzoną historię, nadając nowemu osamotnionemu bohaterowi charakter naszych czasów – czyli kompletne ślamazarstwo. Hanks przez to skazany jest na ogromne trudności z upolowaniem normalnego posiłku, a każdą kroplę wody z kokosa spija niczym rzadko dostępny nektar. Brawa dla niego. Hanks to akurat człowiek, który swoje rzemiosło zna bardzo dobrze i chwała Zemeckisowi, że to docenia. Doceni to zresztą każdy, kto zobaczy jego przygotowania do ucieczki z wyspy, kiedy to rozmawia z samodzielnie zmajstrowanym przyjacielem Wilsonem. Najpierw śmieszne (ale w gorzkim znaczeniu), potem wzruszające, kiedy go traci. Dzięki temu wiadomo, że duetowi Hanks – Zemeckis można ufać.

Tagi dodane przez profesora Dudka do tego kulturalnego wpisu:, , .