Wieczne święta – reż Larry Peerce

Sympatyczna komedyjka o losach biednego dzieciaka, któremu przyszło przeżywać Dzień Świstaka w wersji świąt bożego narodzenia. Nie ma zbyt wiele do wyjaśniania – do małomiasteczkowej rodziny przyjeżdża nadziana rodzina, by wspólnie spędzić święta. Jednak wszystko się sypie, familie kłócą się, powstaje afera, atmosferę świąteczną trafia szlag. Billy (tutaj Erik von Detten) od niechcenia rzuca życzenie, by święta trwały wiecznie – w złym momencie, bo oto za oknem przeleciała spadająca gwiazda. Od tej pory każdy dzień będzie feralnym bożym narodzeniem. Schemat identyczny jak w Dniu Świstaka z Billem Murray’em, który zresztą jest wspominany w tym filmie. Sympatyczny, spokojny filmik na śnieżny wieczór tuż przed świętami, by zagęścić sobie ich klimat. To raczej czysto familijny obraz, nie należy spodziewać się po nim niczego ambitniejszego – to prosta fabuła, muzyka także, a zakończenie ocieka niesamowicie słodkim lukrem. Wszyscy się kochają, co chwilę pada słynne merry christmas, problemy kompletnie ustępują miejsca świątecznemu uniesieniu. Po prostu kwintesencja american dream podczas świąt.

Tagi dodane przez profesora Dudka do tego kulturalnego wpisu:, , .